Idealny realizm.
20 maj 2008
Kolejna część trylogii opowiadań o marzeniach.
Dźwięk, który każdy człowiek zna doskonale znowu budzi mnie do walki. Mimo tego, że odsłoniłem powieki tylko po to, by upewnić się czy wyłączyłem budzik staram się jeszcze ukraść choć chwilę przyjemności dla siebie i dokończyć senne marzenia i zatopić się w nich choć jeszcze przez chwilę. Chociaż w głowie zaczynają się pojawiać wszystkie niedokończone i odłożone sprawy które miałem zrobić to odrzucam je. Jednak zdrowy każe wstać. Więc wstaję.
Kobiety kłamią.
14 maj 2008
I mam na to dowód.
To nie wymaga komentarza z mojej strony.
Whatever.
7 maj 2008
jedno serce które tylko jedna miłość mieści w sobie,
i chociaż czasem chciałbym podzielić je na polowe,
jedna chwila, sprawiła ze stoję za spalonym mostem,
udać ze jest dobrze, lecz to nie jest takie proste,
ciągle te same pytania, które sam sobie zadaje,
czemu tak późno zdałem sobie z tego sprawę,
dlaczego ludzie właśnie tak sprawdzają swoja wiarę,
idac przeciw sobie a nie razem w parze,
jeden sen co ukrył prawdę jak mgła nad miastem,
biegłem za nim jak w tunelu za światłem,
ale przestałem, teraz tylko pokój i myśli własne,
bo znowu myślę o tym wszystkim zanim zasnę,
chciałbym mówić, bo ciągle mam wiele do powiedzenia,
ale teraz to dla Ciebie już nie ma znaczenia,
chciałbym milczeć, bo nie chce już o tym mówić,
nawet nie wiesz jak bardzo chciałbym się obudzić.
~DraweK
Z dedykacją.
Idealny dzień.
4 maj 2008
Wstęp
Krótkie opowiadanie, które zmieści się w 3 postach. Praktycznie rzecz biorąc jest to czyste “lanie wody” gdyby nie to, że to moje marzenia, przyszłość i życie. Technicznie nie powala, ale jest ok według mojej samooceny. Jeżeli lubisz się katować czytając moje wypociny to zapraszam.
Jak wyglądało by moje życie idealne? Co chciałbym robić i czemu tak? Oraz co bym myślał w takich sytuacjach? Odpowiedz poniżej.
Wiara czyni cuda.
3 maj 2008
Nie potrafię wyobrazić sobie Boga, który nagradza i karze istoty przez siebie stworzone, lub Boga obdarzonego wolną wolą na podobieństwo nas samych. Nie mogę również ani też nie chcę sobie wyobrazić, że człowiek trwa dalej po fizycznej śmierci; nadzieje tą pozostawiam ludziom słabego ducha, którzy żywią ją ze strachu lub niedorzecznego egoizmu.
Długo szukałem właśnie tej wypowiedzi Albert Einstein’a. Ona tak celnie trafiła wprost w moje gusta i światopogląd. W ogóle to polecam zapoznanie się z innymi jego myślami. Esencją tego cytatu, tych słów Alberta, jest ostanie zdanie - na nim chciałbym się skupić. Read the rest of this entry »
Uraz? Defekt? Dobrze mi z tym.
1 maj 2008
Niecałe 3 lata temu miałem pierwszy atak EPI. Nie to, że często myślę o tym, że jestem chory i źle mi z tym. Po prostu pierwszy raz (sic!) postanowiłem się o tym coś dowiedzieć. Bo w sumie słyszałem ogrom teorii na temat tej choroby. Ja się z niej śmieje. Nie czuję się jakoś specjalnie przez nią dotknięty.
Może najpierw z czego się bierze. Kurwa. Jest tak dużo przyczyn napadów, że normalnie nie mam pojęcia z czego tak na prawdę mogła wystąpić u mnie. Miałem tylko 3 ataki i chwała panu, że nie więcej. Wracając do przyczyny - to wypiszę kilka:
- niedojrzałość układu nerwowego
- stany napięcia emocjonalnego,
- czynniki hormonalne
- urazy głowy
- bodźce świetlne
- stan fizjologiczny organizmu - niedotlenienie, niedocukrzenie itp.
Według mojej samooceny to najbardziej do mnie pasowały by stany napięcia emocjonalnego. Jestem cholernie nerwowym człowiekiem. Często podchodzę zbyt emocjonalnie do pewnych spraw i od jakiegoś czasu staram się olewać zbędne rzeczy i nie przejmować się. Po co się zbędnie denerwować?